piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 3- Zayn was it? + PRZEPROSINY ♥

Na początek przeprosiny plus krótkie wyjaśnienie! 
Kochani chcę was naprawdę z całego serca przeprosić, że tak długo nic nie dodawałam i krótko mówiąc zlałam to TŁUMACZENIE:) 
Jednak całe wakacje w domu byłam może tydzień i nie miałam nigdzie dostępu do interentu:(
Wiem, mogłam wcześniej napisać i naprawdę BARDZO, BARDZO WAS PRZEPRASZAM.

Oficjalnie powracam na bloga i będę w miarę regularnie tłumaczyła:)
Na pewno nie będzie już takiej przerwy, ani sytuacji gdzie nie wiecie co i jak:)

PRZEPRASZAM
I zapraszam wszystkich na nowy rozdział♥ ♥ ♥


CZYTASZ? 
PROSZĘ SKOMENTUJ ♥ :)
___________________________________________________________________




Większość słów, których nie potrafię powiedzieć, ale najwidoczniej ten absurdalnie gorący chłopak to Zayn Malik, starszy brat Jawaad'a. Przyszedł go odebrać.
Pewnie. Jak mogłam o tym nie pomyśleć.
Kiedy słyszę, że drzwi sie zamykają czekam minutę i idę na dół do swojej rodziny udając, że nie wiem kto to był.
- Słyszałam kogoś w drzwiach, kto to był?- pytam ze zmieszaną twarzą spoglądając na mamę.
- To był Zayn. Starszy syn pani Malik. Odbierał Jawaad'a- odpowiada posyłając surowe spojrzenie mojemu ojcu, którego nie potrafię odczytać.
Może był wredny czy coś...
Wrazam z powrotem na górę, kiedy widzę czarny samochód odjeżdżający spod naszego domu- ten sam, ktory widziałam w dniu, kiedy się wprowadziliśmy. W samochodzie zauważam sylwetkę z włosami zaczesanymi do góry. Zayn Malik.
Żartujesz sobie?
- Sory za to- idąc na górę powtarzam jego słowa starając naśladować się północny akcent.
***
Jutro szkoła ja i Lucas jesteśmy znudzeni. Nie mając nic do roboty postanowiliśmy iść do sklepu spożywczego podczas gdy nasi rodzice są w pracy.
Juz przy wejściu zauważam Zayna Malika stojącego przy kasie. Nie ma założonej swojej skórzanej kurtki, ponieważ jest gorąco, ma za co t-shirt z logo, którego nie jestem w stanie rozpoznać. Mierzę wzrokiem jego chude, stonowane ciało i obserwuję sposób w jaki tam stoi. Lekko zgarbiony sprawia wrażenie znudzonego i beztroskiego. Zauważam, ze jedno z jego chudych, bladych ramion jest pokryte tatuażami. Całkowicie od nadgarstka aż do łokcia.
Używa swojego zatuszowanego ramienia do zapłacenia za trzy paczki papierosów i odwraca sie na przeciwko mnie i mojego brata stojących blisko wyjścia. Nie wydaje się by nas zauważył.
- Hej Zayn!- mój brat woła na niego a on odwraca się przez ramię zmieszany. Robi to ponownie - troszkę mniej- wciąż wciąż jest jakoś znudzony.
Uświadamiam sobie, że sie gapię kiedy on podchodzi do nas.  Wreszcie odzyskuję całą pewność siebie. Powinnam nałożyć więcej makijażu i moje włosy, są naprawdę aż takie złe?
- Hej kumplu- uśmiecha się do Lucasa aż wreszcie spogląda w moje oczy z wielkiemi, piwnymi, szczenięcymi oczami. O boże. Myślę podczas gdy mój brzuch wykonuje fikołkę.
- Ty musisz byc- myśli przez chwile, albo tylko się drażni.
- Zoe Fray, miło mi cie poznać- znów. Jego silny akcent. Sexy.
Spogląda na mnie wyczekując aż coś powiem. Oh! Myślę, kiedy uświadamiam sobie, że jeszcze nie odpowiedziałam.
- Ciebie też. Zayn, tak?- mówię przybijając sobie piątkę w myślach za brzmienie zwyczajnie.
Kiwa głową i rusza ręką pokazując w stronę wyjścia, że się śpieszy. Kiedy wychodzi odwraca sie, dziwaczny uśmiech widnieje na jego ustach.
- Przepraszam, że cię zmoczyłem.